"Poszła Ola na spacerek Na słoneczko, na wiaterek A tu lecą jej na głowę Liście złote i brązowe Myśli Ola: liści tyle Zrobię bukiet z
Myślę, że używanie ich sprawiałoby dużo radości dzieciom, jak i starszym, nadając tym samym dynamiki grze na instrumencie. Polecam bloga garaż ilustarcji książkowej, na którym znajdziecie post również poświęcony nutom, jednakże trochę skromniej ilustrowanym, jednakże używanym przez dzieci obecnie w szkołach muzycznych (sama
Provided to YouTube by Independent DigitalZabierz pieska na spacerek · Andrzej Jagodziński Trio · Agnieszka Wilczyńska · Krystyna Wodnicka · Jerzy WasowskiMu
Hexagonal Double Pass Copper Column M2 M3 M4 M5 M6 M8 Brass Male Female Standoff Spacer Screw Nut. US$ 0.03-0.3 / Piece.
Bajka też dzisiaj poszła na spacerek #fundacjaostatniaprzystan #psiseniorzy #pokochajstarszepsy #dompsiegoseniora #ostatniaprzystan
Ola poszła na trening, więc też zrobiłem sobie mały trening Ogólnie to wracam do zabawy z piłeczką - jak widzicie zupełne początki, ale trzeba
2023-03-28 - Odkryj należącą do użytkownika Oleńka tablicę „nuty” na Pintereście. Zobacz więcej pomysłów na temat nuty, piosenki na ukulele, ukulele.
JojzZzd. Ostatni spacer - to brzmi bardzo smutno. Ale taki mam nastrój. Znów odezwał sie mój kręgosłup i zmusił mnie do przyjęcia pozycji horyzontalnej. Choć to też tak trudno okreslić, bo ciągle poszukuję takiej pozycji, która przyniesie mi najmniejszy ból. Dzisiaj jestem w stanie już korzystać z laptopa i chcę pokazać Wam efekt ostatniego spaceru przed awarią kręgosłupa. Zrealizowałam swój plan i stworzyłam swój mały, własny las w słoiku. Powstały dwa lasy, bo moje dziecko zrobiło sobie swój własny. Las mojego dziecka. Mój las. Tutaj las pierwotny i las po kilku dniach. Spostrzegawcze osoby dostrzegą małe zmiany. Patrząc na słoik mam swoją mała namiastkę leśnego spaceru.
Po pierwsze ( i po drugie i trzecie:D) przepraszam Was, że tak późno, wszakże już po północy, ale nie byłam świadoma, że redagowanie tego tekstu i dopisywanie tyle zajmie. Za późno się zabrałam. Mam nadzieje jednak,że będzie się wam podobać. Piszcie w komentarzach co sądzicie. Miłego czytania. Marry wypełniła Andrzejowi prawie cały czas jego pobytu w Nowym Yorku całkowicie zmieniając jego radykalne poglądy o amerykańskim jedzeniu, kulturze i sztuce. Mimo iż pierwsze ich spotkanie po jego przyjeździe nie należało do udanych i z subtelnej i delikatnej dyskusji przerodziło się w głośną awanturę pod jednym głównym tematem tabu: Samobójstwo jako główny sposób ucieczki od wszystkiego i wszystkich; to i tak czas ten był dla Andrzeja swoistym etapem wyciszenia po burzy, kiedy to wszelkie emocje uległy wytłumieniu, a on sam z ulgą stwierdził, że może oddychać. Może jeść. Pić Spać. Może żyć. I potrafi żyć Teraz i to tylko i wyłącznie dzięki Marry Nowy York nie kojarzył się Andrzejowi z infantylnymi ludźmi naszpikowanymi tolerancją w każdym tego słowa znaczeniu ; z bezwzględnym konsumpcjonizmem; i z nieustannym pogonią za czymś co tak naprawdę nie jest tej pogoni warte; a raczej z pobłażliwym , z przymrużeniem oka spojrzeniem mieszkańców na to co na świecie, jakby Nowy York był tylko jedną odkrytą kropką na mapie wśród wielu białych plamek; będzie Andrzejowi się kojarzyć z serdecznymi ludźmi, ich ciepłem i otwartością; z stanowczym jednokierunkowym ruchem w postępie nauki i wykorzystania do jej rozwoju wszelkich jeszcze niewykorzystanych zasobów. No i z Marry. Będzie zawsze kojarzyć mu się z Marry. Pozytywnie. Prawie całe dwa miesiące upłynęły Andrzejowi na zwiedzaniu miasta, degustacji właściwie wszelkich kuchni świata,. czytaniu książek w kawiarenkach czy też spacerowaniu po Central Parku. Bardzo dużo rozmawiał z Marry odkrywając, ze zdziwieniem, iż bliskość siostry Anny, jest dla jego zdrowia psychicznego zbawienna i niebywale potrzebna, jakby Marry nieświadomie ciągle łatała tą dziurę jaka została po śmierci Anny, a którą należało stale łatać bo gdy się ją zostawiło to sie psuła. Marry wiec ciągle łatała ową dziurę , starając się jednak subtelnie nie poruszać tematów smutnych i niewłaściwych, tak by Andrzej mógł wydobrzeć a owa dziura wreszcie przestała się kruszyć i została by definitywnie zalepiona. Niestety Marry zawsze była szczera, zwłaszcza gdy uważała kogoś za swego przyjaciela, a ten wewnętrzny machinalny odruch mówienia ludziom prawdy i zawsze prawdy w końcu i tu, w przypadku Andrzeja, wziął górę... - Wiesz, zawsze myślałam, że w końcu będziecie rodziną - wyrzekła patrząc się na już uschnięte liście drzew. Spacerowali jak zwykle po Central Parku, a chcąc się na chwile zatrzymać by porozmawiać usiedli na jednej ze swoich ulubionych ławeczek. Marry popatrzyła łagodnie na Andrzeja, a on zwęził nieznacznie usta nie patrząc na nią. Przez jego wzrok zrazu posępny przeświecał znowu ten smutek i żal jaki Marry widziała u niego już wcześniej. a który on tak bardzo starał się ukryć. Od dziury ponownie odpadła duża łata. Marry pokręciła głową: - Przepraszam, że o tym mówię - zaczęła i tu zawahała się...- Po prostu...myślałam, że któreś z was w końcu wydorośleje. Że się pobierzecie i zostaniecie rodziną. Że któreś z was w końcu postawi warunki. Określi reguły życia. Andrzej popatrzył chmurnie na przejeżdżającego rowerzystę. Na lekkość i gracje jego pedałowania; na nieskrepowane żadną troską ruchy ramion i uśmiechnięty , ten szczęśliwy, bez trosk wyraz twarzy. Dziś w istocie był ładny dzień. Westchnął głęboko. - Brak mi było odwagi - wychrypiał - A może brak świadomości tego co mam. Sam już nie wiem - wzruszył ramionami - Powinienem podjąć decyzje. Oświadczyć się albo pozwolić odejść. Nie więzić jej. Czuję sie tak jakbym ją więził. Uczyniłem ją jakimś przepięknym niewolnikiem swojej osoby. Popatrzył na Marry tak żywo i bystro utwierdzając ją , że ta świadomość powoduje u niego katusze i męki i że to w tej świadomości tkwi sedno całego jego cierpienia. Po policzku spłynęła samotna łza, którą Andrzej nerwowo otarł wierzchem dłoni: - Anna mogła mieć każdego. Porządnego faceta, który by ją kochał i troszczył się o nią. Każdego. Pokręcił lekko zażenowany głową, wściekły na siebie, że po policzkach lecą mu łzy. Marry uśmiechnęła się ciepło i mocno schwyciła Andrzeja pod ramię: - Mogła..ale nie chciała. Nie więziłeś jej. Miała możliwość wyboru. Wybrała Ciebie. Kochała Ciebie. Chciała być z Tobą. Marry z roztkliwieniem otarła łzę już ściekającą po policzku Andrzeja. Gdy to zrobiła Andrzej nagle uśmiechnął się zawadiacko: - Jakie to życie jest przewrotne - odparł rozbawiony - Czy wyobrażasz sobie jakiś rok temu, że będziemy siedzieć razem w Central Parku, ty będziesz trzymać mnie pod rękę ...będziesz się DO MNIE uśmiechać - Andrzej zaakcentował dobitnie wyrażenie do mnie - Marry wywróciła oczami: - I co najważniejsze, będziemy rozmawiać ze sobą. Nie krzyczeć - rzekła ze śmiechem - Anna dostałaby zawału . Nie uwierzyłaby. Nagle Marry spoważniała: - Wiesz... Ja ci tego wszystkiego nie mówię aby sprawić czy przykrość. Abyś poczuł się jeszcze gorzej niż w istocie się czujesz. Mówię Ci to wszystko bo TY w porównaniu z Anną możesz coś z tym zrobić. Życie jest podłe zgadzam się z tym, i to, że ty i Anna nie mieliście czasu by do pewnych kwestii dojrzeć, to niesprawiedliwe. Okrutne i niesprawiedliwe. Ale wiem za to czego Anna by teraz pragnęła.... - tu urwała patrząc się wymownie na Andrzeja, który teraz w ciszy się jej przyglądał. Po chwili kontynuowała: - Każdy z nas wybiera taki los na jaki myśli, że zasługuje nie wiedząc, że jest wart więcej. Andrzej....ty jesteś wart więcej. Nie skazuj swojego życia na porażkę, tylko dlatego, że żałujesz decyzji minionych czy niepodjętych - i teraz to w jej oczach poprzez nieśmiałe łzy Andrzej dostrzegł kształtującą się prośbę - Chciej żyć! Skoro nie dla siebie samego, to dla innych. Masz dla kogo żyć. Pokiwał głową i odwrócił głowę jakby w tym wyznaniu Marry była jakaś cząstka jej intymności, którą on nie chciał naruszać. Właściwie chciał, tylko nie wiedział czy powinien. Zapytał jednak po chwili: - A ty? Wzruszyła ramionami - A ja? Co ja? - A ty nie żałujesz ...dokonanych wyborów? Każdy potrzebuje miłości i nie wierze byś ty była tu wyjątkiem - wziął głęboki oddech i kontynuował - Ja żałuje decyzji minionych, niepodjętych przy odpowiednio sprzyjająco wtedy czasie i przez to boję się też podejmować ich obecnie. Zraniłem już jedną osobę. Właściwie dwie - poprawił się myśląc o Wiktorii - I teraz nie chcę zranić jej znowu. Andrzej wiedział, iż teraz myśli już o Wiktorii. O decyzjach, które powinien już na dzień dzisiejszy podjąć, a których konsekwencje sięgają daleko w przyszłość . Jego przyszłość. I jej przyszłość. Marry pokręciła głową - Nie każdy jest do tego stworzony - rzuciła cierpko - Nie każdy jest stworzony do kompromisów. Konsensusu. Wyrzeczeń. Marry urwała i spojrzała na niego smutno. I w tym ułamku sekundy, Andrzej poczuł niemal namacalnie tą silę która pcha człowieka do czynów niezwykłych; jakby odkrył na czym to życie powinno polegać i na czym jest oparte. Co je buduje i jest nieodłącznym fundamentem bez którego cały świat nawet pieczołowicie budowany jest pusty. I wtedy zrozumiał. To było super uczucie. Uśmiechnął się serdecznie i ujął jej dłoń. - Czemu się uśmiechasz? - spojrzała na niego zaskoczona. - Bo miłość nie jest logiczna. Nie można jej wytłumaczyć. I każdy jej potrzebuje, każdy jest do niej stworzony mniej lub bardziej. Każdy chce być kochany .Każdy. Ja. Ty. - Ja chyba muszę się tego nauczyć - odparła chmurnie - Bo przez minione lata mi to nie wychodziło. Andrzej pokiwał zafrasowany głową wpatrując się w ciszy w mieniące się czerwienią i brązem liście klonu naprzeciwko ławeczki; ledwo już trzymające się na swoich blaszkach liściowych, gotowe do ostatniego lotu i w efekcie finalnym uschnięcia na grząskiej ziemi nowojorskiego parku. Po chwili spojrzał pewnie na Marry i rzekł rozbawiony: - Ja Cie kocham i chociaż wiem, że TO nie jest to o co ci chodzi - odparł tkliwie - To jest to COŚ godnego uwagi. Coś wartego zanotowania. Po chwili spoważniał: - Zawsze możesz na mnie liczyć Marry - wyrzekł - Zawsze JUŻ możesz na mnie liczyć Na największych tragediach można budować największe przyjaźnie. I miłości. Oto złota zasada. Marry pokręciła rozbawiona głową. : - Tak, na drugim końcu świata. W Polsce... - Ciałem - wtrącił jej w słowo - Ale nie duchem. Marry pokiwała głową i mocniej ścisnęła jego dłoń. Zasępiła się jeszcze bardziej . Ten melancholijny nastój obojga zdawał się udzielać również otoczeniu; wzmógł się wiatr a brunatne , uschnięte liście z jakąś dziwną zaciętością zaczęły spadać z drzew na ubitą ścieżkę; wzmógł się również wiatr. Przez długą chwilę milczała by dopiero po minucie powiedzieć już ze swoim ironicznym wydźwiękiem, właściwym chyba obu siostrom: - Od nienawiści do miłości. Pięknie ...naprawdę pięknie Andrzej wyszczerzył się. -Pamiętam , że kiedyś uczyłem się....- zaczął - Uczyłem się , że miłość i nienawiść to jedna rodzina wyrazów. Dzieli je bardzo krucha granica. Marry uśmiechnęła się i wstała: - Chodź. Standardowo kawa i naleśniki. - Z syropem klonowym. Andrzej wstał; włożył ręce do kieszenie i lekko się uśmiechając ruszył dziarsko za Marry. v Irena odetchnęła głęboko na tyle na ile tylko mogła. Miała niemal stu-procentową pewność, że jej przeponie zostało brutalnie zabrane miejsce gdzie mogła unosić się i opadać wymuszając skurcz i rozkurcz płuc, jedno z wielu miejsc, którymi oddychała dostarczając tlenu do swoich komórek. Przepona. Irena. I dzisiaj właśnie poczuła, że jej zabierano coś bardzo cennego. Zorientowała się, że przez osiem miesięcy pewien bardzo uparty jegomość kradł jej tlen w zamian dając jedynie swoją obecność. Bystre spostrzeżenie. Trafne odnotowanie. Dokonywano kradzieży stopniowo jakoby uprzednio planując każdy poczyniony krok, rozpatrując każde zdobywane miejsce tak by matczyny inkubator przystosował się do zmieniających warunków środowiska a cały proces nie przebiegałby tak gwałtownie. Czuła to. Irena. I przepona. Mimo iż oddaleni byli całym niemal napiętnowanym układem pokarmowym , to teraz odczucie braku miejsca przybrało niemal kuriozalną wartość. W Irenie. I w przeponie. Osiem miesięcy, cztery dni i dwie godziny – pomyślała Irena, krzywiąc się gdy dziecko kopnęło uparcie, prosząc brutalnie o jeszcze więcej miejsca. Adam uśmiechnął się i położył koło narzeczonej; - Jeśli on jeszcze trochę urośnie boję się, że eksplodujesz – stwierdził poważnie. Jego surowa mina mówiła sama za siebie. Naprawdę się bał. - On? - Brzuch - wyjaśnił. Troskliwie dłonią zaczął wodzić po wydatnym brzuchu Ireny od dołu do góry. Tam gdzie kończyła się obcisła podkoszulka a zaczynała ciepła skóra ciążowego brzuszka- a było to w połowie brzucha ,tuż poniżej pępka - nagle zatrzymał dłoń i włożył ją pod bluzkę tak by żaden ruch dziecka mu nie umknął. - Lubię kiedy kobieta* - zaczął ze śmiechem. Irena skrzywiła się. -Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu - kontynuował przykładając usta do brzucha i delikatnie odsłaniając go w całej okazałości. - kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu. - Kobieta owszem - wtrąciła sarkastycznie Irena - Ale nie tir z przekroczonym ładunkiem. Adam jednak nie zważał na jej humory. Prędziutko pozbawił jej bluzki i dalej kontynuował jak zahipnotyzowany wpatrując się w jej ciążowy brzuszek: -Gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie - ściągnął z niej stanik-I wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie - recytował pożądliwie co chwila robiąc przerwę na składanie pocałunków na brzuszku, piersiach i szyi. Irena zaczęła się śmiać. Adam chwila się zawahał. Popatrzył z zawadiackim uśmiechem i zdjął z niej ciasne spodnie. Teraz była już całkowicie naga a on mógł sycić się każdym detalem jej pięknego ciała. Szybko również siebie pozbawił spodni i bokserek: -Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi, gdy wpija się w ramiona palcami drżącymi - mówił coraz szybciej i głośniej a Irena zaczęła na przemian cicho pojękiwać to się śmiać z odczuwanej przez nich rozkoszy - Gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem... Irena tak właśnie oddychał. Adam zawahał się i pogładził jej policzek. Urywanym niemiarodajnym oddechem chwytała powietrze jakby nagle w otoczeniu było za mało tlenu. Zatrzymał się i popatrzył na ukochaną: - Nie przestawaj - poprosiła - Nie teraz. Wszystko okej. - Gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem - kontynuował jednak trochę wolniej - I oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem. Irena wybuchnęła głośnym śmiechem: - Pieprzony hedonista - I lubię ten wstyd - Adam mówił dalej co chwila sapiąc pożądliwie - co się kobiecie zabrania, przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania, zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia, gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia. - Hedonista szowinista. Gdzieś w oddali rozległ się odgłos zamykanych z trzaskiem drzwi. v Wiktoria wróciła z pracy i gdy tylko usłyszała dosyć głośne jęki i śmiechy rozchodzące się w całym korytarzu, a trzeba wiedzieć że doktor Consalida miała plastyczną wyobraźnię, zamknęła się w swoim pokoju z uporem maniakalno - depresyjnym trzaskając drzwiami. Należy stwierdzić że maniak depresyjny ma dobrą wyobraźnię, a maniak depresyjny z plastyczną wyobraźnią potrafi do jęków i stęków dorobić w głowie obraz kopulującej pary. Jeśli w tym obrazie kobietę zrobić ciężarną a mężczyznę wpatrzonego w niewiastę jak w prawosławną ikonę obraz wychodzi całkiem sexy. Dlatego też można powiedzieć,, że Wiktoria miała świetną wyobraźnie. Maniak depresyjny z plastyczną wyobraźnią. Skrzywiła się gdy okazało się, że dźwięki przechodzą przez cienkie drewno drzwi. Rozebrała się, założyła luźny T- shirt i spodenki. Męskie. Kąpać się nie ma po co - pomyślała kwaśno wąchając pomięty T- shirt pod pachami.. Godzinna 20. Później prysznic. Już chciała położyć się w swoim łóżku, zagłębić się w zimnej, samotnej pościeli gdy do głowy napłynęła inna chęć. Wstała i poszła do kuchni zrobić sobie podwójne espresso. Jedno w hotelu rezydentów było najwyższej jakości. Ekspres do kawy -marki Aid Kitchen, który parzył kawę jakości iście kawiarnianej o ile taka jakość w ogóle istniała. Adam lubujący się w kawie, jak jego brat - pomyślała cierpko Wiktoria, postawił sprawę jasno - W hotelu może nie być papieru toaletowego ale dobry ekspres musi być. Wyłożył połowę kwoty czyli trzy tysiące złotych a reszta podzieliła się kosztami. Ekspres tej marki był także w domu Andrzeja o czym ostatnio patrząc na logo firmy na ekspresie, Wiktoria sobie przypominała parząc swoje ulubione espresso. Do kuchni dobiegły głośne śmiechy. Jęki. Stęki. Chichy. Ledwie karczmy nie rozwalą. Hihi, hejże hola! Wpatrzyła się w brązowy płyn powoli cieknący do malutkiej filiżanki. I zaraz chciało jej się płakać. Nic jej tu nie trzymało. Zrobiła espresso i wróciła do łóżka. Zdjęła majtki i zanurzyła się w pościel sącząc energetyczny napar. Po chwil dołączył do niej Bartek. Stanął w progu z własną filiżanką. Z lekkim zarostem, białym podkoszulkiem i luźnymi szortami wyglądać niezwykle atrakcyjnie. Niechlujno atrakcyjnie. Prawda, w tym momencie doktor Consalida chciała go znów przelecieć ale kładła to na karb swojej samotności i tęsknoty za kimś tak odległym, że aż niedostępnym. Za niedostępnością, która nie była łaskawa nawet powiadomić jej osobiście o swojej czasowej niedostępności. - Mogłeś mi powiedzieć, że będziesz parzyć sobie shota - rzekła z wyrzutem - Poczekałabym na ciebie. Zrobiłbyś i mi panie baristo. Wzruszył ramionami. Usiadł na skraju łóżka. - Włączymy muzykę. Wiktoria nawet nie kiwając głową na akceptację wychyliła się do szafki przy łóżku chwytając pilota od wieży. Zaraz rozległy się nostalgiczne nuty utworów Chopina. Nokturn E- flat major, Bartek pokiwał głową i spojrzał wymownie na Wiktorię: - Rozumiem. Zamknęła oczy i " w ciszy" rozkoszowali się muzyką póki nie doszedł ich tak głośny męski okrzyk, że śmiało można powiedzieć, że przy tej ekspresji Adam mógł swobodnie konkurować z innymi starając się o pracę jako sprzedawca kukurydzy na bałtyckiej plaży. A jakiego rodzaju był to okrzyk to sprawa do prywatnego wyobrażenia. Wiktoria otworzyła oczy i wywróciła nimi jak starsza ciotka- trzpiotka-przyzwoitka. Bartek zaśmiał się i dalej sączył swoje espresso. Po chwili odezwał się: - Zazdroszczę im. - Czego? - Daj spokój Wiki. No wiesz... Ty też im zazdrościsz. Tego, że mają siebie nawzajem. Że kochają się tak bardzo, pożądają siebie tak chciwie, że nawet ósmy miesiąc ciąży Ireny im nie przeszkadza by uprawiać miłość - Bartek dobitnie i najwidoczniej z właściwym sobie celem zaakcentował wyrażenie "uprawiać miłość" zamiast "uprawiać seks". - To naprawdę piękne. Wiktoria milczała. To prawda bardzo im zazdrościła ponieważ tęskniła. Wkurzała się pomimo tęsknoty i pragnienia bliskości z mężczyzną będącym teraz na innym kontynencie - mimo to wiedziała, że Andrzej wykonał słuszny krok. Jednocześnie miała mu to za złe, tęskniąc za nim i pragnąc jeszcze bardziej tego co teraz mogłoby się wydawać dla nich, dla niej jedynie czystą mrzonką. Podjął decyzje a za każdą decyzją idą jej konsekwencje - pomyślała gorzko - Nie pytał mnie o zdanie co znaczy, że nie jestem dla niego dostatecznie ważna. Gorycz w umyśle Wiktorii sprawiła, że po policzku spłynęła samotna łza. - Więc to profesor Andrzej Falkowicz jest tym mężczyzną, którego darzysz uczuciem. Widziałem jak płakałaś kiedy " nieumyślnie" się postrzelił, wtedy w szpitalu - wytłumaczył po chwili gdy spojrzała na niego. Pokręciła głową: - Bartek, ja nie chcę o tym rozmawiać. - W porządku. Nie będę ciągnąć cię za język. Wiktoria uśmiechnęła się i jeszcze wyżej podciągnęła pościel zdając sobie sprawę, że jest pod nią całkowicie naga od pasa w dół. Bartek młody i przystojny. Amant. Ona samotna i zraniona. Kompilacja idealna. Chopin w tle. - Musze sobie wszystko poukładać - po chwili powiedziała - Podjąć pewne decyzje. - Ale ja ci nie przeszkadzam w dumaniu? Zmarszczyła czoło: - Nie, absolutnie nie. - Lubię kiedy kobieta duma - odparł ze śmiechem - Chodź - wstał i wziął również jej filiżankę stojącą na szafce przy łóżku - Zrobimy sobie kolejną porcję kofeiny i wtedy podumamy. Wiktoria jeszcze wyżej podciągnęła pościel i wtopiła głowę w mięciutką puchową poduszkę. - Nie mogę - rzuciła figlarnie - Jestem naga od pasa w dół. - Tego nie musiałaś mi mówić. v Do planowanego powrotu pozostawały Andrzejowi jeszcze trzy tygodnie i chociaż tęsknił za Wiktorią i Adamem; chociaż w głowie planował już sobie rozmowę jaką będzie chciał odbyć z ukochaną; i chociaż wizje tego co będzie się starał wyrazić słowami a co wiedział słowami chyba nie da się wyrazić, krążyły mu w głowie ; mimo tego to wszystko nie sprawiało, że chciał wracać. Prawda jest taka, że zadomowił się tu w Nowym Yorku. Dobrze mu było z Marry, a ten wszechobecny smród tłocznego miasta pieścił jego nozdrza i działał jak narkotyk; przeciwnie aniżeli powinien nie odstręczał go. Zakochał się w tym mieście tak bardzo jak można zakochać się w francuskich bagietkach czy w gorącej czekoladzie z ekstra pianką. Zakochał się na słodko. Na trwale. Siedząc w kawiarence na Washington Square Park przeglądał wiadomości na swoim iPadzie i sączył kawę, gdy zadzwonił telefon. To był Adam. Andrzej uśmiechnął się szeroko. - Co tam braciszku? - odebrał po drugim sygnale - Cieszę się, że dzwo... - Andrzej, ona chce wyjechać - głoś Adama brzmiał głośno i niezwykle rzetelnie przez słuchawkę - Wiktoria chce wyjechać. Dostała propozycje pracy, bardzo korzystną ofertę pracy z dużymi perspektywami rozwoju. Z początku się wahała, nic nie chciała mi powiedzieć, siłą musiałem od niej wyciągać informacje, ale wygląda na to, że się skusi. Pójdzie na to. Andrzej słuchał z posępnym wyrazem twarzy. Poczuł na karku jak zjeżyły mu się wszystkie drobne włoski. Adam kontynuował: - Informuje cię o tym, żebyś nie był zaskoczony. - ciągnął - Podejrzewam, że ona sama cię o tym nie poinformuje. - Gdzie ta praca? Gdzie chce się przeprowadzić? Usłyszał ciche westchniecie w słuchawce: - Kraków. Do Krakowa Andrzej prychnął: - Pewnie Clinic....to ją pewnie skusiło...wysokie zarobki....badania. - Pewnie tak - Adam westchnął - Pewnie tak. Nastała chwila ciszy na linii. Obaj panowie wiedzieli, że Wiktorii nie chodzi o zarobki, odległość czy perspektywy rozwoju. Po chwili Andrzej ścisnął mocniej słuchawkę. - Adam ...nie możesz pozwolić jej wyjechać - wyrzekł zdesperowany - Ja wiem... - Nie, Andrzej! - przerwał mu - Nie! Nie mam prawa by tego robić. To jest jej świadomy wybór, a ja nie mogę na nią wpływać. Jest wolną kobietą, sama za siebie odpowiada - tu Adam zawahał sie - Dlatego błagam Cie nie proś mnie o to. Chciałem Ci tylko powiedzieć...abyś wiedział Andrzej złapał się nerwowo za włosy. - Proszę cię tylko - wychrypiał - abyś ją zatrzymał na kilka dni. - Andrzej co znaczy zatrzymaj na kilka dni? Mam ją więzić w domu, trzymać pod kluczem w pokoju? - Cholera po prostu postaraj się ją zatrzymać! Niech się wstrzyma. I'm coming. - Andrzej co ty zamierzasz zrobić? Ale Andrzej już się rozłączył. Jak najszybciej zarezerwował najbliższy wolny lot do Warszawy. Odlot jutro o godzinie czasu miejscowego - przeczytał na ekranie swojego iPhona i bez zastanowienia zabukował jedno miejsce. Ja jej dam Kraków - pomyślał wściekły - Kurwa już ja jej dam. Dopił pośpiesznie kawę , zostawił spory napiwek i ruszył do domu spakować wszystkie swoje rzeczy. Ola "Lubię kiedy kobieta" - liryk Kazimierza Przerwy - Tetmajera.
ZAMIERZENIA OPIEKUŃCZO- DYDATYCZNO- WYCHOWAWCZE NA CZERWIEC Na wiejskim podwórku Wycieczka do zoo Słoneczne lato Przestrzegamy zakazu poruszania się w terenie otwartym bez opieki dorosłych; Rozwijanie przyjaznego stosunku do zwierząt egzotycznych i żyjących na wsi, rozpoznawanie i nazywanie wybrany gatunków. Otwieramy oczy i nadstawiamy uszy na wszystko, co dzieje się w przyrodzie latem – obserwujemy przyrodę w najbliższym środowisku; Rozróżniamy i nazywamy pierwsze owoce lata – truskawki, poziomki, czereśnie za pomocą zmysłu wzroku i smaku; Zbieramy „skarby” do kącika przyrody: patyczki, kamyki, płatki kwiatów, muszelki, ptasie pióra itp.; Eksperymentujemy – poznajemy właściwości piasku w czasie zabawy; Chronimy się przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym w cieniu – osłaniamy głowę czapką, chustką; Udzielamy dzieciom wakacyjnych rad związanych z bezpiecznym pobytem nad wodą, w lesie oraz na placu zabaw. Wiersz ,,Wakacje” Gdy słoneczko w lecie świeci, wyjeżdżają z domów dzieci, by wśród śmiechu i zabawy poznać cały świat ciekawy. A gdy deszczyk czasem pada, nie narzekaj! Weź sąsiada. Zagraj w bierki lub chińczyka i niech nuda prędko zmyka! Piosenka "Jedzie pociąg pod górę" Jedzie pociąg pod górę, pod górę, pod górę W każdym oknie pies Burek, pies Burek, pies Burek Uwaga stacja tuż, wysiadajcie Burki już x2 Leci, leci samolot, samolot, samolot Wiezie koty kot-pilot, kot-pilot, kot-pilot, Uwaga ziemia tuż, wysiadajcie koty już x2 Jadą konne dorożki, dorożki, dorożki A w dorożkach kokoszki, kokoszki, kokoszki, Uwaga kurnik tuż, wysiadajcie kury już x2 Płynie, płynie żaglowiec, żaglowiec, żaglowiec Na żaglowcu sto owiec, sto owiec, sto owiec Uwaga port tuż, tuż, wysiadajcie owce już x2 Jedzie auto skrzypi oś, skrzypi oś, skrzypi oś, W aucie siedzi wielkie coś, wielkie coś, wielkie coś, Uwaga stacja tuż, wysiadajcie cosie już x2 Jadą, jadą podróżni, podróżni, poróżni, mali, wielcy, przeróżni, przeróżni, przeróżni. Uwaga! Stacja tuż i zabawy koniec już x2 --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- ZAMIERZENIA OPIEKUŃCZO- DYDATYCZNO- WYCHOWAWCZE NA MAJ Dbamy o przyrodę Łąka w maju Moja miejscowpść Święto rodziców Kształtujemy świadomość ekologiczną oraz nawyki proekologiczne; rozumiemy konieczność ochrony środowiska przyrodniczego Poznajemy zasady szanowania przyrody i je przestrzegamy; rozwijamy zainteresowania przyrodnicze Swobodnie wypowiadamy się na temat konieczności ochrony środowiska przyrodniczego Kształtujemy umiejętność rozróżniania kierunków (prawa, lewa) oraz posługujemy się liczebnikami w aspekcie porządkowym Rozwijamy umiejętności manualne oraz koordynacje wzrokowo- ruchową Wzbogacamy wiadomości na temat pszczołyi ich pożyteczności ; poznajemy cykl rozwojowy żaby Wielozmysłowo poznajemy łąkę :rozpoznajemy kwiaty, zioła, zwierzęta , mieszkańców łąki Utrwalamy wiadomości na temat znaczenia barwy ochronnej w życiu zwierząt Wzbogacamy wiadomości na temat zjawisk atmosferycznych, utrwalamy nazwy wybranych roślin zielonych Poznajemy ważna rolę rodziców w życiu dziecka , wzbogacamy informację na temat ich świąt Rozwijamy zainteresowania miejscem zamieszkania ( architekturą , zabytkami, pięknem krajobrazu WIERSZ: Mamo, mamo – co ci dam? To serduszko, które mam. A w serduszku miłość jest. Mamo, mamo – kocham Cię! Tato, tato – co ci dam? To serduszko, które mam. A w serduszku miłość jest. Tato, tato – kocham Cię PIOSENKA: DAJ MI RĘKĘ TATO Daj mi rękę tato. Już na dworze ciemno a ja się nie boję bo ty idziesz ze mną. Nawet z nocnych strachów nic sobie nie robię Strachy uciekają gdy jestem przy tobie. Refren: Tato, tato, jak to dobrze, że jesteś zawsze blisko, i że kochasz mnie. Tato, tato, nigdy nie smuć się i pamiętaj przecież, ja też kocham cię. II. Codziennie jesteśmy na długim spacerze Już mnie nauczyłeś jeździć na rowerze. I wiem, że mnie jeszcze nauczysz wszystkiego co mądre i dobre. I cieszę się z tego. Refren: Tato, tato .... III. O moich marzeniach nie powiem nikomu Chciałabym mieć tatę przez cały dzień w domu. Żeby ważne sprawy na później zostawił i żeby się głośno śmiał i ze mną bawił. Refren: Tato, tat ZAMIERZENIA WYCHOWAWCZO-DYDAKTYCZNE NA MIESIĄC KWIECIEŃ Doskonalimy umiejętności tworzenia prostych opowiadań według podanych reguł z zachowaniem kolejności wydarzeń. Wprowadzenie pojęć: dzień i noc oraz rano, południe, wieczór Wdrażamy do przestrzegania zasad poszanowania przyrody Podejmujemy różnorodne formy aktywności plastycznej Doskonalimy umiejętności dostrzegania rytmu i stałego następstwa dnia i nocy Poznajemy charakterystyczne elementy wczesnej wiosny – powrót ptaków, budzenie się przyrody, podstawowe prace polowe itp.; Zwracamy uwagę na zmiany następujące w przyrodzie związane z porą roku – kwitnienie kwiatów, zakładanie gniazd przez ptaki itp. Poznajemy zwyczaje ludowe związane ze Świętami Wielkanocnymi (pisanki, święcenie pokarmów, Lany Poniedziałek, itp.); Wzajemne okazywanie sobie uczuć przez członków rodziny Rozwijanie sprawności psychofizycznej w trakcie zabaw i gier ruchowych Klasyfikujemy i segregujemy zbiory przedmiotów na podstawie cech jakościowych Przyzwyczajanie dzieci do dostrzegania wokół siebie przyrody i funkcjonowania wśród niej tak, aby jej nie niszczyć – przekazanie informacji o Światowym Dniu Ziemi i jego znaczeniu. WIERSZ ”Wielkanocny koszyczek” Zbigniew Dmitroca W małym koszyczku Dużo jedzenia, Które niesiemy Do poświęcenia: Chleb i wędlina, Kilka pisanek Oraz cukrowy Mały baranek. Drożdżowa babka, Sól i ser biały, I już jest pełny Koszyczek mały... "Święta Wielkanocne" Urszula Piotrowska Święta Wielkanocne cieszy się zajączek Zerwał bukiet bazi, co rosły na łące Zerwał bukiet bazi, co rosły na łące Święta Wielkanocne cieszy się baranek Zaraz pomaluje koszyczek pisanek Zaraz pomaluje koszyczek pisanek Święta Wielkanocne cieszy się kurczątko I na obrus kładzie talerz ze święconką I na obrus kładzie talerz ze święconką ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- ZAMIERZENIA OPIEKUŃCZO-DYDAKTYCZNO – WYCHOWAWCZE NA MARZEC Lubimy rysować i malować Bawimy się kolorami Poznajemy instrumenty Szukamy wiosny Wiosenne porządki Rozpoznajemy i nazywamy kolory tęczy, poznajemy różne odcienie danego koloru Rozwijamy wrażliwość artystyczną i wyobraźnię; wyrażamy przeżycia za pomocą pracy plastycznej Tworzymy barwy i ich odcienie w wyniku mieszania kolorów różnymi sposobami Wzbogacamy wiedzę na temat instrumentów muzycznych; poznajemy jakie dźwięki wydobywają instrumenty Kojarzymy zjawiska atmosferyczne z porami roku, rozpoznajemy znaki synoptyczne Zapoznanie z ludowym zwyczajem pożegnania zimy, utrwalamy nazwy pór roku oraz dostrzegamy regularność w ich występowaniu Obserwujemy zmiany zachodzące w przyrodzie przed zbliżającą się wiosną; poznajemy zwiastuny wiosny Zapoznajemy się z charakterystycznymi cechami marcowej pogody, wymieniamy elementy marcowej pogody Rozwijamy sprawność manualną i inwencję twórczą Rozpoznajemy zwiastuny wiosny, wskazujemy i nazywamy oznaki wiosny Rozwijamy sprawność fizyczną i koordynacje ruchową; rozwijamy umiejętność współdziałania z partnerem i grupą Zapoznajemy się z wyglądem i nazwami wiosennych kwiatów Przybliżamy zwyczaje ptaków, wymieniamy miejsca w których wybrane ptaki budują gniazda Rozwijamy umiejętność dodawania i odejmowania, prawidłowo posługujemy się liczebnikami Rozwijamy wrażliwość muzyczną i poczucie rytmu PIOSENKA : WIOSNA I. Bociany już przyleciały, a żabki w stawie kumkały, Bociany się ucieszyły, że żabki zobaczyły. Ref. Kle, kle, kle, kle, ja chętnie żabkę zjem. Kum, kum, kum, kum, ucieknę ci co tchu. II. Niedźwiadki się przebudziły, do lasu po miód ruszyły, Wdrapują się już na drzewo, lecz pszczółki miodku strzegą. Ref. Mniam, mniam, mniam, mniam, jak wiele miodku tam. Bzyk, bzyk, bzyk, bzyk, użądlę misia w mig. III. Już słonko mocno przygrzewa, zielona trawka urosła, Ach, po co kłócić się, gniewać, gdy przyszła do nas wiosna. Ref. Kum, kum, kum, kum, tak śpiewa żabek tłum, Kle, kle, kle, kle, bociany śmieją się Bzyk, bzyk, mniam, mniam, misiowi miodku dam Niech miś miód zje, podzielę z misiem się. WIERSZ: W MARCU Raz śnieg pada, a raz deszczyk. Na jeziorze lód już trzeszczy. Błękit nieba lśni w kałuży, bałwan w słońcu oczy mruży. - Koniec zimy. Przerwa. Dzwonek. - To nie dzwonek, to skowronek! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- ZAMIERZENIA WYCHOWAWCZO-DYDAKTYCZNE NA MIESIĄC LUTY Tematyka: Ferie Bawimy się kolorami Eksperymentujemy Poznajemy różne zawody Wdrażanie do słuchania ze zrozumieniem treści utworu literackiego Kształtowanie umiejętności opisywania własnych doświadczeń – poznanie znaczenia pojęć: naukowiec, eksperyment i wyjaśnianie ich własnymi słowami Rozwijanie zainteresowań badawczych i próby szukania własnych rozwiązań – motywowanie do logicznego myślenia i wyciągania wniosków Poznawanie i określanie odgłosów wydawanych przez różne przedmioty – wydobywanie dźwięków z różnych przedmiotów codziennego użytku Pogłębianie doświadczeń plastycznych Rozwijanie ogólnej sprawności ruchowej Przestrzeganie ustalonych zasad zachowania podczas zajęć kulinarnych Kształtowanie umiejętności planowania pracy Kształtowanie umiejętności dostrzegania prawidłowości w układach oraz przekładania ich na inną sytuację (rytmy) Ustalenie na poziomie intuicji, czym jest trójkąt i dostrzeganie jego cech – wdrażanie do rozpoznawania figur geometrycznych Poznawanie nazw i podstawowych czynności związanych z wybranymi zawodami Rozwijanie spostrzegawczości i umiejętności kojarzenia przedmiotów z właściwym zawodem Kształcenie słuchu muzycznego, wyobraźni twórczej i odtwórczej Prowadzenie prostych doświadczeń i obserwacji zjawisk przyrody w lutym WIERSZ Zawody Piekarz piecze chleb i bułki, Stolarz robi meble, półki. Lekarz leczy chorych ludzi, Strażak z ogniem wciąż się trudzi. Pan elektryk prąd zakłada, Weterynarz zwierzę bada. Kucharz obiad ugotuje, Górnik węgiel wciążświdruje. Fryzjer włosy czesze ładnie Baletnica tańczy zgrabnie. Muzyk w graniu zmienia nuty, Szewc naprawi wszystkim buty. Jolanta Wybieralska PIOSENKA Mały jeżyk na bębenku gra Ram, tam, tam, ram, tam, tam Ram, tam, tam / 2 x Na grzechotkach grają misie dwa Szu, szu, szu, szu, szu, szu, Szu, szu, szu, / 2x Szary zając na talerzach gra Bum tara, bum tara, bum tara, / 2x Młody dzięcioł w drzewo stuka tak Stuku puk, stuku puk, stuku puk / 2x Już orkiestra rytm ten dobrze zna Ram, tam, tam, ram tam, tam, Ram, tam, -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- STYCZEŃ ZAMIERZENIA DYDAKTYCZNO –OPIEKUŃCZO-WYCHOWAWCZE 1. Nowy rok się zaczął karnawale same bale 3. Kocham babcie , kocham dziadka 4. Kto lubi zimę? Poznajemy tradycje związane z nastaniem Nowego Roku, rozwijamy umiejętności wypowiadania się na podany temat Wzbogacamy wiedzę na temat kalendarza i jego znaczenia; poszerzamy wiadomości dotyczące miesięcy i pór roku Opisujemy cechy zimowego krajobrazu, utrwalamy zasady bezpieczeństwa obowiązujące podczas zabaw zimowych Rozumiemy konieczność dokarmiania ptaków zimą, rozpoznajemy zwierzęta charakterystyczne dla danego środowiska Utrwalamy wiadomości na temat tradycji związanej z karnawałem Prowadzimy rozmowy o Balu Karnawałowym „z wykorzystaniem” utworów literackich, tablic graficznych i obrazków. Poznajemy różnice między balami dawniej i dziś. Projektujemy maski i kostiumy na zabawę karnawałową, ozdabiamy je różnorodnym materiałem plastycznym. Oglądamy filmy z poprzednich bali z płyt CD i przypominamy treści bajek, w których były bale karnawałowe np: „Kopciuszek”. Organizujemy pokaz mody pt: „Karnawałowe Szaleństwo”, prezentujemy siebie w strojach opowiadając o nich Uczestniczymy w przedszkolnym „Balu przebierańców”.ych z karnawałem Kształtujemy uczucia przywiązania i szacunku do starszych, rozumiemy dlaczego dziadkowie są znaczącymi osobami w rodzinie Orientujemy się , jakie istnieje pokrewieństwo w rodzinie, wzbudzamy zainteresowania członkami najbliższej rodziny Przygotowujemy uroczystość z okazji Dnia babci i Dnia Dziadka Poszerzamy wiedzę o nowej porze roku – zimie. WIERSZ: BABCIA I DZIADEK Babcia z dziadkiem dziś świętują, wszystkie dzieci więc pracują Zetrą kurze w każdym kątku, przypilnują dziś porządku. W kuchni błyszczą już talerze, wnusia babci bluzkę pierze Wnusio już podaje kapcie, bardzo Kocha swoja babcię. Dzisiaj wszystkie smutki precz! Święto Dziadków ważna rzecz! PIOSENKA: „BABCIA I DZIADEK” Kiedy się budzę w środku nocy lub nie potrafię wiązać kapci to nie obędzie się bez pomocy kochanej babci A kiedy kłopot jakiś mam gdy trudna jest zagadka o pomoc proszę mówię mojego dziadka Bo dziadek i babcia zawsze maja dla mnie czas bo babcia i dziadek kochają nas -------------------------------------------------------------------------------------------------- Zamierzenia wychowawczo-dydaktyczne na miesiąc grudzień GRUDZIEŃ Tematy kompleksowe: Mikołajki Zwierzęta zimą Wesoła choinka Poznajemy zwyczaje i tradycje związane ze świętami Bożego Narodzenia. Bierzemy udział w warsztatach z rodzicami. Obserwujemy i dostrzegamy zmiany zachodzące w najbliższym otoczeniu w związku ze świętami Bożego Narodzenia. Wykonujemy prace plastyczne posługując się klejem, łączymy go z papierem, posługujemy się nożyczkami. Wzbogacamy doświadczenia i wyobraźnię. Wykonujemy ćwiczenia rozwijające percepcję słuchową,wzrokową, sprawność manualną, grafomotoryczną. Prowadzenie akcji charytatywnej „Szlachetna Paczka”. Prowadzenie akcji charytatywnej „Góra Grosza”. Klasyfikujemy przedmioty wg jednej i kilku cech jakościowych, dostrzegamy i opisujemy podobieństwa i różnice między przedmiotami. Uczestniczymy w zabawach rozwijających pamięć muzyczną, w zabawach ruchowych ze śpiewem Wykonujemy ćwiczenia ortofoniczne i emisyjne w oparciu o znane piosenki PIOSENKA MIKOŁAJ 1. Mikołaj, Mikołaj jedzie samochodem bo gdzieś zgubił saneczki w tę mroźną pogodę. Ref. U - chu – cha, tra – la – la Co to za Mikołaj? U - chu – cha, tra – la – la Co to za Mikołaj? 2. Mikołaj, Mikołaj lat ma już bez liku, a prezenty dziś wiezie dzieciom w bagażniku. Ref. U - chu – cha, tra – la – la Co to za Mikołaj? U - chu – cha, tra – la – la Co to za Mikołaj? WIERSZ ,,Święty Mikołaj” Jedzie święty Mikołaj Białą brodą świeci Worek z prezentami Ma dla grzecznych dzieci Po śniegu, po białym W zwinne renifery Wspaniałym zaprzęgiem Pędzi w dwójki cztery Jedzie święty Mikołaj Z dalekiej północy Od wioski do miasta Pędzi w środku nocy LISTOPAD ZAMIERZENIA DYDAKTYCZNO –OPIEKUŃCZO-WYCHOWAWCZE pogoda ty jesteś Polak mały na bajkę z polskim autorem literatury dziecięcej – J. Tuwimem Wzbogacamy wiadomości na temat pogody; wzbudzamy zainteresowania zjawiskami przyrody Poznajemy właściwości deszczu; poznajemy poprawne zachowania podczas burzy, wiatru Uświadamiamy sobie konieczność ubierania się adekwatnie do pogody Rozpoznajemy i nazywamy takie wartości , jak np. miłość , dobro, przyjaźń uczciwość, odwaga Stosujemy pojęcia położenia przedmiotów przestrzeni : nad, na, pod, między; rozwijamy wyobraźnię przestrzenną Utrwalamy wiadomości na temat pór roku; rozumiemy pojęcie prognoza pogody Poznajemy zjawiska atmosferyczne i ich cechy charakterystyczne Rozwijamy aktywność twórczą; wdrażamy do prób łączenia przyczyny ze skutkiem Budujemy poczucie radości ze wspólnej zabawy; pobudzamy do samodzielnej aktywności Czas na bajkę: wzbogacamy doświadczenia i wyobraźnię ,poznajemy wzorce zachowania; poszerzamy świadomość Poznajemy twórczość J. Tuwima polskiego autora literatury dziecięcej – przenosimy się w podróż do krainy fantazji i przeżywamy wiele przygód Rozbudzamy pasję czytelniczą oraz zamiłowania do literatury dziecięcej Rozwijamy ekspresje ruchowo – muzyczną, rozwijamy inwencje twórczą poprze powiązanie ruchu z muzyką Utrwalamy nazwy figur geometrycznych; rozwijamy umiejętności rachunkowe Rozwijamy umiejętność rozróżniania przedmiotów za pomocą dotyku i po zapachu PIOSENKA: FLAGA BIAŁO CZERWONA I .Flaga biało-czerwona na wietrze roztańczona, niosą ją polskie dzieci, a orzeł nad nimi leci. Ref: Przed nami szeroko otwarta, przyszłości czysta karta, a Bóg, honor i Ojczyzna, to nasza ojcowizna ! II. Flaga biało-czerwona bliznami naznaczona. Wciąż pamiętać musicie: za Polskę dawano życie. WIERSZ: CO TO JEST POLSKA?” Co to jest Polska? - Spytał Jaś w przedszkolu. Polska - to wieś i las i zboże w polu, szosa, którą pędzi do miasta autobus, i samolot, co leci wysoko, na tobą. Polska- to miasto, strumień i rzeka, i komin fabryczny, co dymi z daleka, a nawet obłoki, gdy nad nami mkną. Polska to jest także twój rodzinny dom. A przedszkole? Tak - i przedszkole, i róża w ogrodzie i książka na stole. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ PAŹDZIERNIK ZAMIERZENIA DYDAKTYCZNO- OPIEKUŃCZO- WYCHOWAWCZE Obserwowanie zmian zachodzących w przyrodzie w związku ze zmianą pory roku: kolor liści, opadanie liści, chłodniejsze dni; Nabywanie umiejętności rozpoznawania i wskazywania swojego miejsca zamieszkania (domu, podwórka – bez nazywania ulicy); Rozpoznawanie budynku przedszkola z innej perspektywy (w czasie spaceru); Przestrzeganie zasad bezpieczeństwa i zakazu poruszania się po drogach bez opieki dorosłych; Wprowadzenie kolorów sygnalizacji świetlnej i ich znaczenia w ruchu drogowym (czerwony, zielony) W czasie odpoczynku nie przeszkadzanie śpiącym kolegom – słuchanie bajek i opowiadań nauczycielki, Utrwalanie zasad zgodnej i bezpiecznej zabawy, szanowanie zabawek i odkładanie ich na wyznaczone miejsce; Uczenie się używania zwrotów grzecznościowych – dzień dobry, do widzenia, proszę, dziękuję, przepraszam; Wdrażanie do samodzielnego wkładania i zdejmowania odzieży. Poznawanie zbiorów przedmiotów; Nawiązanie serdecznego, bliskiego kontaktu z nauczycielka, nabywanie umiejętności wyrażania słowami własnych potrzeb, myśli, odczuć. WIERSZ Ola i liście Poszła Ola na spacerek, Na słoneczko, na wiaterek. A tu lecą jej na głowę, Liście złote i brązowe. Myśli Ola: „ Liści tyle, bukiet zrobię z nich za chwilę”. PIOSENKA Wesoła zabawa Jak przyjemnie i wesoło Gdy maluchy idą wkoło. Nóżka lewa, nóżka prawa jaka miła to zabawa. Nóżka lewa, nóżka prawa jaka miła to zabawa. Refren: Hop, hop, hop, tra la lala Tańczę, gdy muzyka gra. Przyszła pora na klaskanie aż się dziwią wszystkie panie. Rączka lewa, rączka prawa jaka miła to zabawa. Rączka lewa, rączka prawa jaka miła to zabawa. Refren: Hop, hop, hop, tra la lala ...
- Poleć znajomemu, do druku Słowa: Poszła Ola na spacerek Na słoneczko, na wiaterek A tu lecą jej na głowe Liście złote i brązowe...(x2) Myśli Ola - "Liści tyle Zrobię bukiet z nich za chwilę La, la, la, la, la, la, la, la, la La, la, la, la, la, la, la, la, la
TOP10 - najpopularniejsze Magdalena Boczarska snuje się samotnie po Mokotowskiej i zajada wiśnie na chodniku (ZDJĘCIA)Magdalena Boczarska została przyuważona przez stołecznych paparazzi, gdy przechadzała się "prestiżową" ul. Mokotowską. Tego dnia nie była chyba w najlepszym humorze...9."Zwyczajna" Ewa Chodakowska z torebką Louis Vuitton maszeruje do auta za MILION ZŁOTYCH (ZDJĘCIA)Ewa Chodakowska dała się ostatnio "przyłapać" podczas przechadzki po Warszawie. Celebrytka miała na sobie niepozorny T-shirt za prawie tysiąc złotych, przez ramię przewiesiła markową torebkę, a w dalszą drogę ruszyła luksusowym bawią się na imprezie charytatywnej: Jennifer Lopez ze szwagrem, Vanessa Hudgens, Jared Leto... (ZDJĘCIA)Odbywająca się na Capri gala LuisaViaRoma for Unicef przyciągnęła kilka znanych twarzy, w tym Jennifer Lopez, która dopiero co zakończyła podróż poślubną z Benem Affleckiem. Na wydarzeniu obecny był też świeżo upieczony szwagier piosenkarki, Casey Szpak w butach z PUSZKAMI zamiast obcasów śmiga na skuterze po Warszawie (ZDJĘCIA)Michał Szpak lubi wyróżniać się wyglądem, w czym pomagają mu oryginalne ciuszki. Jak Wam się podobają jego ekstrawaganckie botki? Małgorzata Foremniak opuszcza kawiarnię po spotkaniu z ukochanym. Kłopoty w raju? (ZDJĘCIA)Od 2020 roku Małgorzata Foremniak spotyka się z Pawłem Jodłowskim, który związany jest ze środowiskiem filmowym. Para została ostatnio przyłapana podczas randki, która - wnioskując po minach obojga - nie należała chyba do szczególnie udanych... Rozenek w szortach i topie odwiedza z Radosławem i Heniem stragan z owocami (ZDJĘCIA)Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan dali się ostatnio przyłapać na rodzinnej przechadzce z najmłodszym synem, Heniem. Wesoła gromadka zjadła obiad w restauracji i zaopatrzyła się w świeże owoce sezonowe na straganie. Czartoryska relaksuje się na plaży w Juracie z mężem milionerem i czwartym dzieckiem (ZDJĘCIA)Anna Czartoryska wypoczywa obecnie w Juracie. Paparazzi przyłapali ostatnio celebrytkę na plaży w towarzystwie męża Michała Niemczyckiego oraz najmłodszego syna, Łuczenko z torebką za 130 TYSIĘCY zapisuje Liama do warszawskiego przedszkola. Ile zapłaci za czesne? (ZDJĘCIA)Wygląda na to, że Szczęśni zamierzają osiąść na dłużej w Warszawie. Marina Łuczenko została ostatnio przyłapana, gdy opuszczała jedno z przedszkoli z plikiem dokumentów w jednej ręce i wyjątkowo drogą torebką w drugiej. Stylowa mama? Biel i Justin Timberlake CAŁUJĄ SIĘ na luksusowym jachcie (ZDJĘCIA)Jessica Biel i Justin Timberlake wypoczywają aktualnie na Sardynii. Na wykonanych im zdjęciach widać, jak w przerwach od oddawania się sportom wodnym wymieniają Shakira szaleje z synami na meksykańskiej plaży w lawendowym stroju (ZDJĘCIA)Shakira wraz z dwójką pociech wybrała się ostatnio do meksykańskiego Cabo San Lucas. Była partnerka Gerarda Pique beztrosko szalała z dziećmi, a z jej twarzy niemal nie schodził uśmiech.
poszła ola na spacerek nuty