Kłamstwo oznacza podjęcie ryzyka utraty zaufania, którym obdarzył nas nasz partner. „Jedno kłamstwo może podważyć wszystkie prawdy”. Kłamstwo to jedna z rzeczy, które zabijają miłość i niszczą jedną z najważniejszych podstaw związku. Kiedy bowiem pierwszy raz pojawia się kłamstwo, druga osoba może już wątpić we wszystko. Jak poczuć, że coś zależy ode mnie, w związku. Jest to zapis rozmowy, ze strony „pytania do psychologa” pomiędzy mną, a osobą podpisującą się „mała”. Mała zwróciła się do mnie z prośbą o komentarz – poradę, w związku z problemem w małżeństwie. To co było dla niej najtrudniejsze to brak zainteresowania ze strony UbFT. Nie zmienisz swojego partnera, choć z czasem zmieni się wasz związek. Nie unikniecie kryzysu, ale nie krytykujcie się za niego publicznie. Co jeszcze warto wiedzieć? Oto lista prawd i zasad dla waszej dwójki. W końcu obydwoje macie w związku takie same prawa i obowiązki. 1. Deadline na zakończenie konfliktu - 24h Małe konflikty trzeba rozwiązywać w zarodku, a duże - dopóki nie przerodzą się w gigantyczne. Im szybciej się za to zabierzecie, tym lepiej dla was. Macie dobę na to, by wyjaśnić partnerowi swój punkt widzenia, kuć żelazo póki gorące, rozładować powstałe między wami napięcie. 2. Nie obwiniaj partnera, nawet jeśli jego wina jest oczywista Nie mów pod adresem drugiej osoby "to twoja wina!". Rozumiem, że robisz to, by dać upust swojej frustracji i złości, ale tym samym sprowadzasz partnera do defensywy. Po takich słowach on musi się bronić, skupić się na udowadnianiu swojej niewinności, tymczasem sedno problemu zostaje nietknięte. Zamiast więc wpisywać się w rolę ofiary, a parterowi przyczepiać łatkę winowajcy, skup się na tym, co doprowadziło do twojej złości, co tak naprawdę się stało, co parter takiego zrobił. I to o tym dyskutujcie. 3. Poznaj język miłości swojego partnera Każdy z nas ma swoje sposoby na okazywanie miłości. Kobiety zazwyczaj lubią słuchać zapewnień o uczuciu partnera, a mężczyźni wolą miłość dostrzegać i okazywać poprzez czyny. Poznaj więc definicję miłości swojej drugiej połówki i pamiętaj o niej, kiedy będziesz chciała powiedzieć "kocham cię najbardziej na świecie". 4. Nie utożsamiaj seksu z intymnością Intymność w związku sprowadza się nie tylko do kontaktów cielesnych. Intymność to także dzielenie z drugą osobą swoich lęków, marzeń, nadziei, pragnień. To także się liczy. Nie martw się więc, że z biegiem lat częstotliwość waszych stosunków seksualnych słabnie. Dopóki sobie ufacie, czujecie się w swoim towarzystwie bezpiecznie na tyle, by mówić sobie o wszystkim, nadal jest między wami silna, intymna więź. I seks tego nie zmieni. 5. Po pierwsze przyjaźń Przyjaźń to podstawa długotrwałego związku. Jeśli potraficie się wspólnie śmiać, dobrze bawić w swoim towarzystwie, umiecie także sprostać problemom i żaden kryzys (którego na pewno nie unikniecie) nie będzie wam straszny. Jakie zasady powinny obowiązywać w każdym związku? / Unsplash / Toa Heftiba Foto: unsplash 6. Nie odpuszczaj sobie Po ślubie kobieta odpuszcza depilację, make-up i chodzenie w seksownych sukienkach, a facet wymienia swój sześciopak na brzuchu na sześciopak piwa i zamiast po bieżni biega po kanałach telewizyjnych - tak często żartujemy porównując życie sprzed i po ślubie. Żarty żartami, ale nie warto sobie odpuszczać. Trzeba nadal dbać o siebie, swój wygląd tak, by czuć się dobrze ze sobą, być stale atrakcyjną dla partnera i pokazać mu, że zależy nam na tym, by mu się podobać, by on nadal nas pożądał i niezmiennie myślał, że ma piękną żonę (partnerkę lub męża, bo jak wszystkie inne punkty, tak i ten dotyczy zarówno panów, jak i pań). 7. Szanuj waszą prywatność Nie wypuszczajcie waszych kłótni poza ramy waszych czterech ścian (nie mówimy tu o przemocy i innych przestępstwach, które wymagają interwencji osób trzecich). Darujcie sobie opowiadanie o tym, co między wami zaszło podczas rodzinnych spotkań, albo w mediach społecznościowych. Szanujcie swoją prywatność i żale i zażalenia wobec partnera składajcie bezpośrednio na jego ręce. I jeszcze jedno - nie krytykujcie się publicznie. Photo by Kristopher Roller on Unsplash Foto: Ofeminin 8. Szanuj swoich teściów Relacje z teściami nie zawsze układają się tak, jakbyśmy sobie tego życzyły. Ale co by się nie działo, to są rodzice osoby, którą ty kochasz. Jedni z najważniejszych ludzi dla niego, a ty jeśli chcesz uniknąć małżeńskich napięć, nieporozumień, kłótni, musisz ich zaakceptować, dbać o pozytywną relację między wami. W końcu i ty i oni kochacie tego samego człowieka. 9. Plan finansowy i domowa księgowość To także ważne - jasne zasady, kto ile wkłada do domowego budżetu. Kto płaci za prąd, a kto spłaca ratę kredytu. Zasady oczywiście powinny być elastyczne, mogą ulegać modyfikacjom, ale to szalenie ważne, by prowadzić taką domową księgowość. Kłótnie o pieniądze zdarzają się w parach bardzo często. Zbyt często. 10. Żadnych sekretów. Nigdy Wzajemna szczerość pozwoli wam całkowicie otworzyć się na drugą osobę. To może początkowo przerażać, bo czy on rzeczywiście musi o wszystkim wiedzieć? Powinien. To dotyczy także przeszłości. W końcu dzielimy z nim życie. Jakich zasad pilnować będąc w związku? / Unsplash / Toa Heftiba Foto: unsplash 11. Nie naprawiaj go Nie zmienisz swojego partnera. Mówiła ci o tym na pewno mama i babcia, bo to zasada stara jak świat. "On się zmieni po ślubie"? Tylko jeśli naprawdę będzie tego chciał. Ty na pewno go nie zmienisz. 12. Nie używaj seksu jako waluty Wymiana barterowa - twoje żądanie w zamian za seks - nie sprawdzi się w żadnym związku. Seks to bliskość, jaką dajecie sobie nawzajem, a używanie go jako karty przetargowej to oszukiwanie drugiej osoby. 13. Związek to drużyna, która zawsze gra do jednej bramki Podejmując decyzje zawsze na pierwszym miejscu miejcie dobro swojego partnera. I zawsze zajmujcie wspólne stanowisko, wobec dzieci, rodziców, znajomych. Bądźcie drużyną, która ma wspólne cele i dla której priorytetem jest zawsze partner. 14. Nie odcinaj go od jego rodziny i znajomych Nie wyrywaj jego korzeni. Nie oczekuj, że zerwie kontakty z nielubianymi przez ciebie kumplami, albo członkami rodziny. Bierzemy swoich partnerów z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nawet jeśli niekoniecznie lubimy spotykać się z jego kumplami, nie zabraniajmy mu kontaktów z nimi. Dobre relacje z innymi ludźmi to istotna wartość dodana do związku. 15. Zawsze śpijcie razem Kolejna mądrość ludowa, którą każda osoba będąca w związku powinna wziąć sobie głęboko do serca. Wspólne spędzanie nocy buduje poczucie przynależności do drugiej osoby, a podczas trudnych dni, wyznacza czas na pogodzenie się. Łóżko to meta, która kończy każdą kłótnie. A przynajmniej dobrze żeby tak właśnie było. Zobacz również: ​12 cech mężczyzny idealnego. Jeśli go spotkasz - zatrzymaj na zawsze! Twój partner wiecznie przekłada ślub? To prawdopodobnie wieczny kawaler Poderwać, upokorzyć i wyśmiać. Pigging to nowy "trend" randkowy, na który trzeba uważać Może zainteresuje cię też: Każdy długodystansowy związek ma swoje lepsze i gorsze momenty. Wspólne życie, doświadczenia i czas mogą wzmacniać lub wypalać związek do zgliszczy. Najwięcej zależy od czterech niszczycielskich zachowań, na które powołuje się ekspert. Co świadczy o tym, że ten związek nie przetrwa? Czterej jeźdźcy Apokalipsy John Gottman, psycholog specjalizujący się w terapii małżeństw i założyciel Gottman Institute, stworzył listę destrukcyjnych zachowań w relacjach o nazwie: Czterej jeźdźcy Apokalipsy. W wielu związkach sygnały, że zmierzamy w bardzo złym kierunku, pojawiają się o wiele wcześniej, niż mogłoby się wydawać. Gdy do gry wchodzą czterej jeźdźcy apokalipsy, relacja jest poważnie zagrożona. 1. Pogarda Tam, gdzie kończy się miłość, wkrada się pogarda i łokciami rozpycha się bez oglądania na przeszłość. Zaczyna się zazwyczaj niewinnie, kolejny drobiazg zaczyna irytować, kolejna sprzeczka kończy się zamieceniem brudów pod dywan. Pojawia się pogarda. Wyjątkowo krzywdzący rodzaj gniewu. Pogarda jest przeciwieństwem miłości. I chociaż pogardliwe zachowania mogą czasami przeciekać nawet związkach pełnych miłości, pogarda jako wzorzec niszczy miłość. Pogarda ze strony jednego partnera często zostaje odwzajemniona. Więc jeśli czujesz, że twój partner cię nie kocha, zastanów się, w jakim stopniu ty też możesz go nie kochać. 2. Krytyka Nawet jeśli krytyka jest rozsądna i konstruktywna, Gottman sugeruje, że dana osoba potrzebuje aż 20 pozytywnych informacji zwrotnych, aby móc zaakceptować jedną negatywną część. Kiedy krytyka jest złośliwa lub raniąca, zawiera w sobie wyzywanie lub podważa to, co robi ukochana osoba, żadna ilość pochwał nie może jej zrekompensować. Zamiast nieustannie krytykować, postaraj się zidentyfikować dobre rzeczy, które robi twój partner, rzeczy, które w nim kochasz, i rzeczy, z których jesteś dumny. Zobaczysz, jak bardzo zmieni się twój związek. Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo 3. Postawa obronna To jeden z najczęstszych mechanizmów obronnych, jakie stosujemy. Gdy przestaje się układać, a konflikty pozostają nierozwiązane, zaczynamy budować wysokie i grube mury ochronne. Defensywność niszczy zdolność rozwiązywania problemów w związkach. Jeśli twój partner ma problem, to jest prawdziwy problem — bez względu na to, jak się z tym czujesz i jak ty go oceniasz. Partnerzy stosujący ten mechanizm systematycznie lekceważą potrzeby i uczucia swoich partnerów. Niektóre oznaki, że konsekwentnie bronisz się w związku: Myślisz, że twój partner jest nadmiernie wrażliwy lub przesadnie reaguje. Myślisz, że robienie dobrych rzeczy dla swojego partnera powinno oznaczać, że nie musisz wprowadzać zmian. Większość czasu spędzasz na mówieniu partnerowi, dlaczego się myli. Rzadko przepraszasz. Myślisz, że większość problemów w twoim związku to wina twojego partnera. To, co charakteryzuje postawy obronne w związku, to ciągle powracające wzajemne pretensje, gdy tylko coś pójdzie nie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Wzajemne obwinianie i szukania czarownicy do spalenia na stosie, uniemożliwiają rozwiązanie nawet błahych sprzeczek. 4. Obojętność Kiedy nie ma już nawet kłótni, a do związku wkrada się obojętność, nie ma już nic. Nie chce ci się już nawet kłócić. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się milczeć lub stosować ciche dni? A może wasze kłótni kończą się tym, że jedno z was wychodzi? Nie chcesz rozmawiać o problemie? Jeśli tak, to nie dość, że wymurowałeś już solidną barierę, nie zależy ci na rozwiązaniu konfliktu. Jeśli czujesz, że do waszej relacji wkrada się ten nieproszony gość, nie zwlekaj, ratuj to, co jeszcze zostało. Obojętność to najgorsza emocja, jaką można zaprosić do swojego serca. Większość z nas żyje w przekonaniu, że miłość umiera wśród kłótni i krzyków, prawda jest jednak taka, że miłość umiera po cichu, latami. A kiedy już widzimy wyraźnie, co dzieje się tuż pod nosem, często nie zostaje już nic wartego uratowania. Źródło: Istnieją różne rodzaje miłości i relacji. Jedni uważają, że monogamia to najlepszy sposób na szczęście i stworzenie niezwykłej więzi. Jeszcze inni są zdania, że monogamiczny związek po prostu nie może się udać i marzą o tak zwanej relacji otwartej. Co myśleć o idei otwartego związku? Czy zgodzić się na nią, jeśli partner bardzo nalega, a my nie chcemy go stracić? Zobacz także: Partner choleryk: Gdy on ciągle wybucha... Otwarty związek Nic wbrew sobie Otwarty związek może być szczęśliwą i udaną relacją, ale jedynie wtedy, jeśli obie strony faktycznie idealnie się w nim czują. Jeśli jedna z nich robi coś na siłę i jej główną motywacją jest to, aby nie stracić partnera, nie ma on najmniejszych szans powodzenia. Można będzie w nim funkcjonować przez jakiś czas, ale i tak prędzej, czy późnej pojawią się pretensje, żal i gorycz. Wszystkie skrzętnie ukrywane negatywne uczucia, jakim nie dawało się dojść do głosu przez długie miesiące, mogą nagle eksplodować. Pamiętajmy, aby nie robić nigdy nic na siłę. Gdy partner bardzo nalega, by rozpocząć nowy otwarty etap związku, a my wpadając w popłoch, zagłuszamy chęć protestu na rzecz strachu odrzucenia, ocknijmy się jak najszybciej. Walczmy o nasze szczęście, będąc sobą i nie podporządkowując się czyjejś woli. Priorytety Jeśli jesteśmy zdania, że otwarty związek doskonale sprawdzi się w naszym życiu, pamiętajmy że wchodząc w niego, musimy ustalić z partnerem listę priorytetów. Pomimo nawiązywania różnego rodzaju relacji z innymi osobami, to ten związek i właśnie ta więź powinna pozostać najsilniejszą. To ta relacja ma być miłością długotrwałą. Ustalając to, na pewno poczujemy się bezpieczniej i pewniej. Zobacz także: Złośliwa koleżanka z pracy. Co zrobić, by nie utrudniała nam życia? Szczerość Związek otwarty musi opierać się na wielkim zaufaniu i równie dużej szczerości. Zatajanie czegokolwiek przed partnerem nie może mieć miejsca. Pozwoli Wam to zachować emocjonalną bliskość i nie ranić swoich uczuć. Wszelkie niedopowiedzenia, maskowanie emocji, czy prowadzenie gierek może doprowadzić do wielu niepotrzebnych konfliktów. - Żyję ze swoim TŻ (on 26 ja 21) w związku otwartym (...) Jeśli jednego z nas długo nie ma i drugie sobie na ten czas kogoś znajdzie, albo jak któremuś zdarzy się jakiś wybryk na imprezie, to żadne nie będzie o to miało pretensji. Poza tym jesteśmy normalna parą. Chcemy kiedyś razem zamieszkać (na razie tylko pomieszkuję sobie w mieszkaniu wynajmowanym przez niego i jednego jeszcze kolegę). Rozumiemy się, jest na ze sobą cudownie, mamy podobne poglądy i pełny szacunek dla siebie i swoich potrzeb. Jedyne, co nas odróżnia od innych, to fakt, że zdrada fizyczna nie jest dla nas zdradą (co innego emocjonalna, poświęcanie komu innemu czasu, ignorowanie siebie, brak zaufania czy przyjaźni między nami). Czy bardzo taki związek zostanie tu zlinczowany? - pyta na forum dyskusyjnym jedna z anonimowych internautek. Komentarze do jej wypowiedzi nie pozostawiają jednak złudzeń co do tego, jak postrzegane są tego typu związki w naszym społeczeństwie: Dla mnie to jest chory układ i tyle. Uważam, że się nie kochacie. Masz niską samoocenę!! tak naprawdę ty nie jesteś wyzwolona. Ty boisz się być sama! A Ty mogłabyś żyć w otwartym związku? Zagłosuj w naszej sondzie: "W czasie trwania związku byłam nim tak zaabsorbowana, że straciłam z oczu koleżanki i trudno nam teraz wrócić do przyjaźni. Nowych kontaktów nie zawierałam, więc powoli godzę się z tym, że nikt mnie nie potrzebuje" - mówi 34-letnia Monika. "Nie czuję się całkiem szczęśliwy, bo zazdroszczę tym kolegom, którzy są w związkach" - mówi z kolei 27-letni Jacek. Oboje warunkują swoje szczęście od innych. Czy to naprawdę tak działa? "W czasie trwania związku byłam nim tak zaabsorbowana, że straciłam z oczu koleżanki i trudno nam teraz wrócić do przyjaźni. Nowych kontaktów nie zawierałam, więc powoli godzę się z tym, że nikt mnie nie potrzebuje" - przyznaje Monika Niektórzy warunkują swoje szczęście od spotkania miłości, a gdy nie stworzą związków, uważają, że nie mają szansy na szczęście. Szczęście jest jednak stanem ducha dostępnym wszystkim, o ile sami damy sobie do niego prawo Oto pięć potrzeb, których zaspokojenie warunkuje poczucie szczęścia, ale potrzeby te powinniśmy potrafić zaspokoić samodzielnie Więcej artykułów znajdziesz tutaj. Czasem wydaje się nam, że szczęście to stan, którego doświadczamy w wyjątkowych sytuacjach. Dlatego mamy skłonność do myślenia, że aby je poczuć, w naszym życiu muszą zostać spełnione jakieś warunki. To nie jest prawdziwe założenie. - Nie czuję się szczęśliwa od rozwodu — mówi Monika (34 lata). - A właściwie nawet wcześniej, bo nasze sześcioletnie małżeństwo nie było, niestety, udane. Jednak dopóki trwało, miałam jeszcze nadzieję, że kryzysy miną i znowu będzie dobrze. To się nie udało, mój mąż okazał się niegodnym zaufania egoistą. Zdradził mnie i to wielokrotnie. Nie mamy dzieci, więc patrząc rozsądnie, może to i dobrze, ale nie mam się o kogo troszczyć, kogo kochać, więc jednocześnie żałuję, że macierzyństwo mnie ominęło. Odkąd mój eks się wyprowadził, czuję się samotna. Z rodzicami nie mam dobrego kontaktu, nie wspierali mnie, ale przez cały czas trzymali jego stronę. W czasie trwania związku byłam nim tak zaabsorbowana, że straciłam z oczu koleżanki i trudno nam teraz wrócić do przyjaźni. Nowych kontaktów nie zawierałam, więc powoli godzę się z tym, że nikt mnie nie potrzebuje, a swój limit szczęścia już wyczerpałam. No chyba, że zdarzyłoby mi się jeszcze spotkać miłość, ale to nie takie proste. A oto wypowiedź Jacka (27 lat) - Nie mam szczęścia do kobiet, bo nie ma we mnie nic takiego, co czyniłoby mnie atrakcyjnym. Jestem przeciętny. Ani bardzo przystojny, ani bardzo inteligentny. Owszem, mam kolegów i znajomych, ale żadna dziewczyna nie była mną naprawdę zainteresowana. Takie przelotne związki na parę tygodni. Nie wiem, z czego to wynika, bo nie robię niczego, co mogłoby je zrazić. Może brak mi siły przebicia, nie potrafię ich do siebie przekonać? Przez to nie czuję się całkiem szczęśliwy, bo zazdroszczę tym kolegom, którzy są w związkach. Może gdybym był bardziej zaradny, bardziej wygadany albo więcej zarabiał, byłoby inaczej? Obie osoby — i Monika, i Jacek — warunkują swoje szczęście, zakładając, że zanim nie spotkają miłości, nie stworzą związków, nie będą kimś "lepszym" i nie mają szansy na szczęście. Czy naprawdę tak to działa? Nie mając partnera, dobrej pracy, wyższych zarobków, piękniejszej twarzy lub dłuższych nóg — nie możemy być szczęśliwymi ludźmi? To nie jest prawdziwe założenie. Szczęście nie jest byciem w idealnej sytuacji, spełnieniem kryteriów uprawniających nas do jego odczuwania ani pogonią za przyjemnością. Jest stanem ducha dostępnym wszystkim, o ile sami damy sobie do niego prawo. To trwałe zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem, ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego. Amerykański psycholog Abraham Maslow wymienia wprawdzie zakres potrzeb, których zaspokojenie warunkuje poczucie szczęścia, ale potrzeby te powinniśmy potrafić zaspokoić samodzielnie. Prócz głodu, pragnienia i snu są to: potrzeba bezpieczeństwa, przynależności, miłości, szacunku i samorealizacji. A więc… 1. Buduj poczucie bezpieczeństwa Zastanów się, czy postrzegasz świat jako bezpieczny, a ludzi jako przyjaznych. Kiedy bowiem jesteśmy otwarci i oczekujemy tego, co dobre, stan szczęścia jest łatwiej osiągalny niż wtedy, kiedy stajemy się defensywni i zdystansowani. Dlatego uczciwie oceń, jak jest z tobą. A jeśli odpowiedź cię nie zadowoli, buduj swoje poczucie bezpieczeństwa. Patrz na ludzi życzliwie, nie oceniaj, a w efekcie ty także poczujesz się wśród nich dużo lepiej. 2. Poczuj się częścią większej całości Większość lęków bierze się z poczucia, że jesteśmy sami, odłączeni, oddzieleni. A to nie jest prawda. To ty sam tworzysz dystans, zakładając, że zostaniesz odrzucony. Dlatego zacznij szukać tego, co cię z innymi łączy, a nie tego, co dzieli. W obecnym, podzielonym, świecie może to być dla ciebie prawdziwy przełom, gdy zrozumiesz, że w jakiejś części siebie wszyscy jesteśmy tacy sami. 3. Szukaj miłości Zauważ, że miłość to nie tylko to uczucie, którym darzysz kogoś wyjątkowego. Istnieje miłość do życia, do siebie, do planety, do ludzi, do zwierząt i to nie jest bynajmniej pełna lista. To także zdolność, gotowość, stan umysłu. I abyś mógł ją ofiarować, musisz ją mieć w sercu zanim pojawi się ten szczególny ktoś. Dlatego przyjrzyj się temu, jak wiele dowodów miłości dajesz. Jeśli dotychczas tylko czekałeś na nie, zacznij to robić! Ciąg dalszy artykułu pod materiałem wideo: 4. Poczuj szacunek Szacunek do siebie to podstawa, byś mógł poczuć się godny odczuwania szczęścia (w odróżnieniu od pogoni za przelotną przyjemnością). Jeśli jest z tym jakiś problem, spytaj siebie, a także innych, za co cię szanują? Z pewnością zdziwisz się, jak wiele powodów się znajdzie. Doceń to, co sam uznałeś za godne szacunku i to, co otrzymałeś w informacji zwrotnej. Warto, byś się odwzajemnił i wspierał w ten sposób innych ludzi. 5. Znajdź swoją drogę Poczucie, że twoje życie jest wyjątkowe i wartościowe — nawet, jeśli wydaje się bardzo zwyczajne i pozbawione spektakularnych sukcesów. I sensowne, mimo że czasem kluczysz wśród wątpliwości — to także podstawa szczęścia. Dlatego realizuj swoje pragnienia, bądź sobą i podejmuj niezawisłe decyzje, pamiętając, że to twoje życie. ** Joanna Godecka — terapeutka, coach, trenerka. Ekspert i doradca w sprawach relacji partnerskich. Autorka książek "Miłość na celowniku" czy "Nie odkładaj życia na później". Członek Polskiego Stowarzyszenia Terapeutów TSR. ( Źródło: Dołączył: 2021-02-09 Miasto: Wrocław Liczba postów: 585 22 kwietnia 2022, 23:13 Moi znajomi znaleźli się w niezbyt przyjemnej sytuacji i chciałabym zapytać, jak wy byście się w takiej sytuacji zachowały (imiona zmyślone): Marcin od kilku lat jest w związku małżeńskim z Anią. W trakcie małżeństwa Marcin zakochał się jednak z wzajemnoscią w koleżance z pracy, Kasi. Mieli krótki romans, jednak dręczony wyrzutami sumienia Marcin przyznał się żonie i postanowił się wyprowadzić. Żona oczywiście bardzo to przeżyła, ale mu wybaczyła i błagała go, żeby do niej wrócił. Dał się namówić, wrócił i obiecał wierność. Działo się to ok 2 lata temu. Jednak Marcin już nie kocha żony, ale nie potrafi być z nią szczery. Kocha Kasie, ale nie chce ranić Ani, więc się z nią nie spotyka. Kasia prawdopodobnie dalej kocha Marcina, ale szanuje ich małżeństwo. Cała trójka ma ok 35 lat. Nie mają dzieci, choć by chcieli. Co byście zrobiły na miejscu Ani? Trwały w związku bez uczucia, starały się o dziecko, żeby chociaż od nich poczuć miłość? Czy pozwolilybyscie odejść mężowi mając świadomość, że możecie już nie zdążyć kogoś poznać i mieć z nim dzieci albo w ogóle stworzyć z kimś trwały, szczęśliwy związek? Dodam tylko, że wszystkie te osoby są raczej niezależne finansowo. Dołączył: 2007-02-06 Miasto: Liczba postów: 10557 23 kwietnia 2022, 08:25 Berchen napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Jeśli mąż by mnie nie kochał i ja bym nie kochała to będąc w sytuacji Ani z pewnością bym odeszła. Jest jeszcze młoda. Po co to ciągnąć? Jeszcze może być szczęśliwa i kochać z wzajemnością... No właśnie Ania raczej kocha męża... Jak można kochać kogoś kto nie kocha? Dla mnie to dziwne... Sytuacje znam z punktu widzenia Marcina, on twierdzi że żona go kocha i robi wszystko, żeby rozbudzić w nim miłość na nowo. Ciężko powiedzieć ile w tym miłości a ile strachu, że go straci i zostanie sama. najwyrazniej jemu na niej tez zalezy skoro nie zdecydowal sie odejsc, wiec co tu rozmyslac. Hmmm tak zależy że wdał się w romans z inną. Nie wiesz jak to się odbywa, facet nie chce rozwodu bo np boi się czyjejś opinii w środowisku np kogoś z rodziny, albo czuje strach przed zakończeniem tego co zna i rozpoczęciem nowego życia. Żeby jeszcze nie było tak, że czujność żony została uspiona a za chwilę romans się odnowi. Fajnie mieć dom do którego można zawsze wrócić, zonę która kocha i zawsze przygarnie i fajnie mieć przygody, najlepiej co jakiś czas inne. Żeby jeszcze nie znalazła się zamiast Kasi jakaś Basia, a potem Zosia. wiem doskonale ze tak jest - tylko ze roztrzasanie czyjejs historii po prostu nie ma sensu. Jesli jemu zalezaloby na kochance - kochalby ja naprawde to jestem pewna ze zdecydowalby sie na odejscie od zony, skoro nie maja dzieci, jesli trzyma sie jej ze wzgledu na jakies sprawy majatkowe to tez jego decyzja i najwyrazniej kochanka nei jest tego warta by dla niej z czegos rezygnowac. Dla mnie to tak czy inaczej tak jak piszesz kombinator- miec najlepiej obie - to napisalam juz na poczatku tematu ze jestem pewna ze ciagnalby na obie strony gdyby obie sie godzily. Nie napisalam ze on zone kocha tylko ze mu na niej zalezy - z jakichs tam wzgledow, moze z wygody. .nonszalancja. Dołączył: 2021-06-11 Liczba postów: 1163 23 kwietnia 2022, 08:29 Berchen napisał(a):.nonszalancja. napisał(a):Berchen napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Jeśli mąż by mnie nie kochał i ja bym nie kochała to będąc w sytuacji Ani z pewnością bym odeszła. Jest jeszcze młoda. Po co to ciągnąć? Jeszcze może być szczęśliwa i kochać z wzajemnością... No właśnie Ania raczej kocha męża... Jak można kochać kogoś kto nie kocha? Dla mnie to dziwne... Sytuacje znam z punktu widzenia Marcina, on twierdzi że żona go kocha i robi wszystko, żeby rozbudzić w nim miłość na nowo. Ciężko powiedzieć ile w tym miłości a ile strachu, że go straci i zostanie sama. najwyrazniej jemu na niej tez zalezy skoro nie zdecydowal sie odejsc, wiec co tu rozmyslac. Hmmm tak zależy że wdał się w romans z inną. Nie wiesz jak to się odbywa, facet nie chce rozwodu bo np boi się czyjejś opinii w środowisku np kogoś z rodziny, albo czuje strach przed zakończeniem tego co zna i rozpoczęciem nowego życia. Żeby jeszcze nie było tak, że czujność żony została uspiona a za chwilę romans się odnowi. Fajnie mieć dom do którego można zawsze wrócić, zonę która kocha i zawsze przygarnie i fajnie mieć przygody, najlepiej co jakiś czas inne. Żeby jeszcze nie znalazła się zamiast Kasi jakaś Basia, a potem Zosia. wiem doskonale ze tak jest - tylko ze roztrzasanie czyjejs historii po prostu nie ma sensu. Jesli jemu zalezaloby na kochance - kochalby ja naprawde to jestem pewna ze zdecydowalby sie na odejscie od zony, skoro nie maja dzieci, jesli trzyma sie jej ze wzgledu na jakies sprawy majatkowe to tez jego decyzja i najwyrazniej kochanka nei jest tego warta by dla niej z czegos rezygnowac. Dla mnie to tak czy inaczej tak jak piszesz kombinator- miec najlepiej obie - to napisalam juz na poczatku tematu ze jestem pewna ze ciagnalby na obie strony gdyby obie sie godzily. Nie napisalam ze on zone kocha tylko ze mu na niej zalezy - z jakichs tam wzgledow, moze z wygody. to już co innego, dla mnie wcześniej to trochę zabrzmiało tak jakby była jeszcze jakaś nadzieja dla ani na uratowanie tej miłości Dołączył: 2014-04-23 Miasto: Kraków Liczba postów: 20722 23 kwietnia 2022, 09:02 Dla mnie sprawa jest oczywista. Rozwiodłabym się, od razu jak mąż by mi powiedział że ma romans. Dla mnie takie błaganie, żeby został i trwanie w takim związku jest skrajnie upokarzające, więc innej opcji nie widzę. A decydowanie się na dziecko w takiej sytuacji to już skrajny egoizm i bezmyślność. Jeżeli serio komuś taki pomysł chodzi po głowie, to się moim zdaniem kwalifikuje na jakąś terapię i powinien naprostować własną psychikę, zanim zostanie rodzicem i zryje ją dziecku tworząc mu dom gdzie na porządku dziennym jest upokarzanie siebie samej i brak miłości. Dołączył: 2007-02-06 Miasto: Liczba postów: 10557 23 kwietnia 2022, 09:09 .nonszalancja. napisał(a):Berchen napisał(a):.nonszalancja. napisał(a):Berchen napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Jeśli mąż by mnie nie kochał i ja bym nie kochała to będąc w sytuacji Ani z pewnością bym odeszła. Jest jeszcze młoda. Po co to ciągnąć? Jeszcze może być szczęśliwa i kochać z wzajemnością... No właśnie Ania raczej kocha męża... Jak można kochać kogoś kto nie kocha? Dla mnie to dziwne... Sytuacje znam z punktu widzenia Marcina, on twierdzi że żona go kocha i robi wszystko, żeby rozbudzić w nim miłość na nowo. Ciężko powiedzieć ile w tym miłości a ile strachu, że go straci i zostanie sama. najwyrazniej jemu na niej tez zalezy skoro nie zdecydowal sie odejsc, wiec co tu rozmyslac. Hmmm tak zależy że wdał się w romans z inną. Nie wiesz jak to się odbywa, facet nie chce rozwodu bo np boi się czyjejś opinii w środowisku np kogoś z rodziny, albo czuje strach przed zakończeniem tego co zna i rozpoczęciem nowego życia. Żeby jeszcze nie było tak, że czujność żony została uspiona a za chwilę romans się odnowi. Fajnie mieć dom do którego można zawsze wrócić, zonę która kocha i zawsze przygarnie i fajnie mieć przygody, najlepiej co jakiś czas inne. Żeby jeszcze nie znalazła się zamiast Kasi jakaś Basia, a potem Zosia. wiem doskonale ze tak jest - tylko ze roztrzasanie czyjejs historii po prostu nie ma sensu. Jesli jemu zalezaloby na kochance - kochalby ja naprawde to jestem pewna ze zdecydowalby sie na odejscie od zony, skoro nie maja dzieci, jesli trzyma sie jej ze wzgledu na jakies sprawy majatkowe to tez jego decyzja i najwyrazniej kochanka nei jest tego warta by dla niej z czegos rezygnowac. Dla mnie to tak czy inaczej tak jak piszesz kombinator- miec najlepiej obie - to napisalam juz na poczatku tematu ze jestem pewna ze ciagnalby na obie strony gdyby obie sie godzily. Nie napisalam ze on zone kocha tylko ze mu na niej zalezy - z jakichs tam wzgledow, moze z wygody. to już co innego, dla mnie wcześniej to trochę zabrzmiało tak jakby była jeszcze jakaś nadzieja dla ani na uratowanie tej miłości tak naiwna to nie jestem, Ania tez nie koniecznie z ogromnej milosci chce kogos kto jej nie chce, moze to byc urazona duma, strach przed samodzielnoscia- tak finansowa jak psychiczna, wstyd przed otoczeniem, sa kobiety i mezczyzni uwazajacy partnera za wlasnosc i utrata tej wlasnosci bardziej boli niz faktycznie ta osoba- mozna tu teorie mnozyc. Dlatego nei widze sensu osobom z poza tego malzenstwa analizowania zwiazku bo nikt nie wie co w kim siedzi. Jesli mialabym sie znalezc na pozycji Ani - wygonilabym w dniu gdybym sie dowiedziala o zdradzie, nie umialabym zaufac i tyle. Gdybym byla na miejscu Kasi - postawilabym juz na poczatku znajomosci warunki - albo jest z zona, albo rozejscie sie i wtedy nowy zwiazek, napewno nie czekalabym az ksiaze kiedys sie okresli, jakby wrocil do zony temat bylby zamkniety i czy on ja kocha czy nie mialabym gleboko.... Dołączył: 2017-08-17 Miasto: Białystok Liczba postów: 8122 23 kwietnia 2022, 09:54 odeszlabym póki nie ma dzieci. Jak zrobi się ciężko to dopiero mąż dostanie przyspieszenia Edytowany przez Despacitoo 23 kwietnia 2022, 09:55 Dołączył: 2021-02-09 Miasto: Wrocław Liczba postów: 585 23 kwietnia 2022, 10:00 Większość z Was pisze, że by odeszła, mi też się do wydaje jedynym wyjściem. Jednak znam jeszcze dwie inne dziewczyny, które tak boją się samotności, że wolą żyć w związku z facetem, którego nie kochają. Jedna z nich wielokrotnie mi mówiła, że chciałaby od niego odejść, ale dopiero jak pozna kogoś z kim by się mogła od razu związać. I w tym stanie trwa już z 5 lat. Dla mnie to jest brak szacunku dla samej siebie i zastanawiam się skąd to się w kobietach bierze. Ja sama na studiach byłam w związku z facetem, który niszczył mnie psychicznie, nie byłam szczęśliwa, ale dałam sobie wmówić, że nikogo innego nie znajdę, że powinnam się cieszyć, że on że mną jest. Dwa lata trwało zanim przejrzałam na oczy. Z perspektywy czasu widzę, że był toksyczny, ale wtedy byłam zaślepiona. W przypadku Marcina tu na pewno chodzi o coś innego, bo chłopak wydaje mi się że chce wszystkim dogodzić i boi się znowu zranić żonę. Ada20222022 23 kwietnia 2022, 10:33 To jakaś fikcja a nie związek, 3 osoby wyłącznie ponoszą szkody. Dołączył: 2012-01-27 Miasto: Warszawa Liczba postów: 7500 23 kwietnia 2022, 11:13 Jednak ludzie to tchórze. I jeszcze proszenie zdrajcy o powrót? No ludzie... Dołączył: 2014-06-25 Miasto: Warszawa Liczba postów: 26244 23 kwietnia 2022, 12:19 Tonya napisał(a):Większość z Was pisze, że by odeszła, mi też się do wydaje jedynym wyjściem. Jednak znam jeszcze dwie inne dziewczyny, które tak boją się samotności, że wolą żyć w związku z facetem, którego nie kochają. Jedna z nich wielokrotnie mi mówiła, że chciałaby od niego odejść, ale dopiero jak pozna kogoś z kim by się mogła od razu związać. I w tym stanie trwa już z 5 lat. Dla mnie to jest brak szacunku dla samej siebie i zastanawiam się skąd to się w kobietach bierze. Ja sama na studiach byłam w związku z facetem, który niszczył mnie psychicznie, nie byłam szczęśliwa, ale dałam sobie wmówić, że nikogo innego nie znajdę, że powinnam się cieszyć, że on że mną jest. Dwa lata trwało zanim przejrzałam na oczy. Z perspektywy czasu widzę, że był toksyczny, ale wtedy byłam zaślepiona. W przypadku Marcina tu na pewno chodzi o coś innego, bo chłopak wydaje mi się że chce wszystkim dogodzić i boi się znowu zranić żonę. to przez wbijanie kobietom pokoleniami do łbów ze mają wartość tylko wtedy, gdy ktoś je chce. Niewiele sie w tej kwestii zmienia, a właściwie lepiej to juz było sądzac po elektoracie korwinlike'ów, Dołączył: 2014-01-20 Miasto: Wrocław Liczba postów: 2069 23 kwietnia 2022, 12:22 Zdradzają się, wyprowadzają, potem wracają i się nie kochają, ALE dzieci chcą mieć. No bardzo rozsądne podejście.

jak żyć w związku bez miłości